Wywiad z Justyną Korniewicz

Niedawno Litwą wstrząsnęła tragedia: zaledwie czteroletni chłopczyk zmarł pobity przez domowników. Nieszczęście zaktywizowało dyskusje o tym, jak należy lepiej zadbać o dzieci, ale ci, którzy losem dzieci z rodzin trudnych zajmują się na co dzień, twierdzą, że władze centralne są niezmiennie oderwane od rzeczywistości, a samorządy muszą walczyć z biurokracją.
 
Dzisiaj w Radiu Wilno gościła Justyna Korniewicz ze wspólnoty wsi Kowalczuki w rejonie wileńskim, która właśnie podjęła próbę walki z biurokratami

Przedstawiciele wspólnoty Kowalczuk zorganizowali przed tygodniem pikietę przy Departamencie Usług Socjalnych. Zapytaliśmy gościa, o co chodzi w tej całej sprawie? Czy władze centralne wymierzyły swą pięść w Centrum Kryzysowe Rodziny i Dzieci w Kowalczukach i Centrum Dobrobytu Rodziny i Dziecka w Giejsiszkach?

Władze głośno mówią o potrzebie oszczędzania środków publicznych, ale życie pokazuje co innego. Placówki socjalne, na które pokusiły się władze, zostały wybudowane, chcą działać, ale spotkały się z przeszkodami, by należycie świadczyć usługi potrzebne dla mieszkańców? Zapytaliśmy Justynę Korniewicz, czy sytuacja wygląda właśnie w ten sposób?

Gość Radia Wilno odpowiedziała na pytanie, czy decyzja władz jest pośpieszna i nieprzemyślana czy jest działaniem zamierzonym, celowym.

Biurokracja zakorzeniła się w naszym państwie na dobre. Zaczyna zbierać krwawe żniwo. Zapytaliśmy gościa Rozmowy Dnia, czy potrzeba kolejnych nieszczęść, by coś w walce ze sztywnymi biurokratami coś nareszcie drgnęło.

Justyna Korniewicz opowiedziała również o tym, jak wygląda komunikacja z Departamentem Usług Socjalnych? 

Gość powiedziała, co wspólnota Kowalczuk zamierza robić dalej? Jaki ma pomysł na to, by wygrać walkę z silniejszym.

Wywiad z Justyną Korniewicz